Jak osiągnąć Największy Blogowy Sukces w jednym prostym kroku

Oryginalny post: How To Achieve Ultimate Blog Success In One Easy Step

Autor: Jeff Atwood

Zawsze szturchaj. Zawsze dostarczaj. Zawsze strzelaj. To ta sama rada wyrażona w różnych formach dla różnych odbiorców.

Według mojej teorii, pozyskiwanie potencjalnych klientów wywodzi się z rankingu Google, a najlepszym sposobem na zwiększenie tego rankingu jest postępowanie jak zawodowy wojownik: ani uderzenia, ani sierpowe nie wystarczają. Musisz zawsze szturchać i regularnie uderzać sierpowym. Bloguj nieustannie, aby utrzymać procent trafień i ruch z odnośników na wysokim poziomie, oraz pisz co jakiś czas dłuższe kawałki, zawierające wysokowartościowe słowa związane z Twoją niszą.

Kiedy ludzie pytają mnie o porady dotyczące blogowania, zawsze odpowiadam kolejną formą tej samej rady: obierz sobie pewien plan, według którego możesz postępować i trzymaj się go. Dopóki tego nie będziesz robił, żadna inna rada, której mógłbym Ci udzielić nie będzie miała znaczenia. Nie obchodzi mnie, że jesteś beznadziejny w pisaniu. Nie obchodzi mnie, że nikt nie czyta Twojego bloga. Nie obchodzi mnie, że nie masz nic interesującego do powiedzenia. Jeśli potrafisz wykazać ochotę do pisania oraz ciągłego ulepszania swojej twórczości, w końcu odniesiesz sukces.

rocky marciano plakat

Ale sukces wymaga czasu -- dużo czasu. Powiedziałbym, że rok to minimum. Ten wymóg eliminuje sporą część niecierpliwych ludzi. Pisałem tego bloga przez rok kompletnie po omacku, ale nie przerywałem, ponieważ mi się to podobało. Zrobiłem sobie postanowienie, pod płaszczykiem rozwoju osobistego, i zaplanowałem osiągnąć ten cel. Moim planem było sześć wpisów na tydzień i ciągle szturchać, ciągle dostarczać, ciągle strzelać. Nie każdy wpis był wspaniały, ale spędzałem nad nimi rozsądną ilość czasu. Za każdym razem, gdy coś napisałem, stawałem się w tym nieco lepszy. Za każdym razem, gdy coś napisałem, nauczyłem się czegoś o danym temacie, analizowania danych tematów, czy szukania najlepszych źródeł informacji. Za każdym razem, gdy coś napisałem, stawałem się nieco bardziej związany z bogatą społecznością związaną z programowaniem. Za każdym razem, gdy coś napisałem, otrzymywałem odrobinę informacji zwrotnych bądź komentarzy, które później przekształcałem w kolejne wpisy. Za każdym razem, gdy coś napisałem, starałem się pisać coś w najmniejszym stopniu lepszego niż poprzednio.

Te zmiany, dla mnie, były niemal niezauważalne. Ale cofając się do samego początku -- postanowienie z 2004 roku jeśli chodzi o rozwój zawodowy -- powiedziałbym, że ten blog jest teraz, bez wątpienia, najważniejszą rzeczą jaką kiedykolwiek robiłem w całej mojej karierze.

Nie powiem, że dawno w 2005 roku dostałem moją pracę w Vertigo z powodu tego bloga, ale z całą pewnością było to czynnikiem. Udzieliłem wywiadu na .NET rocks oraz dawałem wywiad online nie raz lecz dwa razy. Zapraszano mnie, abym przemawiał na konferencjach. Co kilka miesięcy dostaję propozycje napisania książek. Koresponduję regularnie ze Stevem McConnellem, jednym z moich programistycznych idoli, i kiedyś zapytał mnie o radę dotyczącą blogowania. Joel Spolsky, prawdę mówiąc, rozpoznał mnie i zaprosił na rozmowę, podczas gdy uczęszczałem na część jego jego turne, która odbywała się w Emeryville. Charles Petzold wysłał mi, całkowicie bez namawiania, podpisaną kopię swojej najnowszej książki. Regularnie różni ludzie oferują się, że przyślą mi niesamowicie fajne i darmowe klamoty.

Za całą pewnością mogę Wam powiedzieć, powołując się na statystyki RSS i logi, że około 100 000 ludzi czyta ten blog każdego dnia. Wpływy z reklam, które raczej niechętnie odbierałem, są na tyle znaczące, że w końcu wziąłem pod uwagę pomysł, w chwilach słabości, zostania pełnoetatowym blogerem. Do tego doszło. Nie oczekiwałem takiego rezultatu nawet w przeciągu miliona lat, a pisanie o tym w ten sposób w zasadzie trochę mnie przeraża.

Wymieniłem te rzeczy nie dlatego, że jestem wielkim, paskudnym szpanerem (albo przynajmniej nie był to jedyny powód), ale dlatego, że osiągnąłem to wszystko nie będąc szczególnie utalentowanym. Tworzyłem to wpis po wpisie, bez jakiegokolwiek planowania czy strategii, z myślą o byciu coraz mniej beznadziejnym każdego roku. Wciąż jestem zadziwiony i pokorny w obliczu sukcesu tego bloga. Wymagało to jedynie podstawowego poświęcenia do ciągłego szturchania, ciągłego dostarczania, ciągłego strzelania.

Jeśli już, to nauczyłem się jednego: jeśli ja mogłem osiągnąć taki rodzaj sukcesu ze swoim blogiem, możesz i Ty. Tak więc jeśli zastanawiasz się dlaczego pierwszą rzeczą, o którą zapytam, gdy Cię spotkam będzie "czy masz bloga?", albo "dlaczego nie piszesz na swoim blogu bardziej regularnie?", albo "czy możesz z tego zrobić wpis na blogu?", teraz już wiesz. To nie tylko dlatego, że jestem tym wkurzającym kolesiem od bloga; to dlatego, że każdemu kogo spotkam, chciałbym życzyć tak samo zadziwiającego sukcesu, który przytrafił się mnie.

Próbuję jedynie podzielić się moim jedynym, łatwym krokiem do osiągnięcia Największego Blogowego Sukcesu: ustal plan wydawania wpisów, według którego możesz żyć i trzymaj się go przez rok. Być może kilka lat. Ok, może ten jeden krok nie jest tak łatwy, jakim go określiłem. Ale każdy musi gdzieś zacząć, a im wcześniej tym lepiej.

Tak więc, kiedy Ty ostatnio napisałeś jakiś wpis na blogu?

Data publikacji oryginału: 26 października, 2007


Korzystając z okazji, chcielibyśmy dowiedzieć się, ilu z Was prowadzi własnego bloga. Zachęcamy więc do wzięcia udziału w sondzie oraz do podzielenia się w komentarzach własnymi doświadczeniami związanymi z tematyką dzisiejszego wpisu.

Czy prowadzisz własnego bloga?

8 komentarze:

Anonimowy pisze...

nie -- ale już wkrótce tak. Przygotowałem kilka wpisów. Kilka jeszcze napiszę. Później okodowanie szablonu i start. Zapraszam wszystkich sympatyków CMS Joomla! pod adres www.joomla-blog.eu (start za około 2 tygodnie)

rafek pisze...

@Anonimowy: Powodzenia!

Konradzik pisze...

Pff.. zawodowy bloger, koniec świata :) Gość świetnie pisze i wybiera fajne tematy więc stanowczo zasłużył na to wszystko o czym pisze.

A to że pisanie bloga może pomóc w znalezieniu pracy - dla mnie to znany fakt, pracodawcy zwykli googlować swoich przyszłych pracowników.

Tomasz Kowalczyk pisze...

Nie wiem, czy słowo "tournee" nadaje się do spolszczania, tak więc zgłaszam jako błąd. ;]

W każdym razie Jeff Atwood jak zwykle na najwyższym poziomie. ;] Mój aktualny plan blogowania to jeden - dwa wpisy na tydzień, może w przyszłości będzie więcej. Zazdroszczę ludziom, którzy potrafią napisać sensowny post każdego dnia. ;]

vizzdoom pisze...

Nom, wpis mnie zmotywował.
W takim razie ja też ruszam ze swoim :)
Minimum jeden wpis tygodniowo, poza sesjami na studiach dwa... potem może będzie więcej :)
http://vizzdoom.rootnode.net - zapraszam serdecznie każdego programistę, sieciowca, administratora i studenta :)

No i korzystając z okazji zareklamuje już drugi projekt po godzinach: http://zlecaj.com - nowy, prosty serwis freelancingowy ;)

batman pisze...

Mimo, iż oryginalny post na ponad 2 lata, to tematyka jest jak najbardziej aktualna.
Skrobię na moim blogu od września 2009 i rzeczywiście, im więcej piszę, tym lepiej mi to wychodzi. Mimo, że do doskonałości jeszcze mi daleko, nie mam zamiaru się poddawać.
Mam nadzieję, że za 5 lat będę mógł napisać, że mam 100 tys czytelników dziennie.

Anonimowy pisze...

Też chciałbym popisać bloga ... takiego którego czytałoby chociaż 100 ludzi dziennie ^^

Dariusz Biedrzycki 3w-Media.pl pisze...

Masz naprawdę bardzo interesujące wpisy.
Trafiałem od dawna na ten blog, ale dopiero od kilku miesięcy staram się go odwiedzać regularnie.

Tak czy inaczej gratulacje :)

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails