Elegancja

Oryginalny post: Elegance

Autor: Joel Spolsky

Alain de Botton w swojej książce The Architecture of Happiness (wyd. Pantheon Books, 2006) zawarł sekcję dotyczącą elegancji, która każdemu projektantowi oprogramowania wyda się znajoma.

Porównuje on most Salginatobel w Szwajcarii...

... z mostem Clifton Suspension w Anglii:

... w jednej z najbardziej niesamowitych książek o architekturze jakie kiedykolwiek przeczytałem:

Obydwa mosty – Salginatobel, Roberta Maillarta oraz Clifton Suspension, Isambarda Brunela są przejawem siły i mocy; obydwa cieszą się naszym podziwem za umożliwienie bezpiecznego przedostania się na drugą stronę przepaści. Ale w tej parze most Maillarta jest piękniejszy, niespotykanie smukły, bez trudności i z łatwością pełni swoją rolę. Natomiast most Brunela, ze swoimi ociężałymi blokami kamiennymi i ciężkimi stalowymi linami, ma w sobie coś z krępego mężczyzny w średnim wieku, który podciąga swoje szorty i głośno domaga się uwagi ze strony innych - zanim dokona skoku pomiędzy dwoma krańcami przepaści. Tymczasem most Maillarta przypomina gibkiego atletę, który wzbija się w powietrze bez specjalnych ceremonii i zanim opuści arenę sportową, z gracją pręży się jeszcze przed publicznością. Obydwa mosty dokonują czegoś niespotykanego, ale Maillarta ma dodatkową zaletę i osiąga to bez widocznego wysiłku. I ponieważ wydaje nam się, iż nie jest to takie proste, podziwiamy ten wyczyn jeszcze bardziej. Most ten reprezentuje podkategorię piękna, którą możemy nazwać elegancją. Jakość taka pojawia się wtedy, kiedy dzieło architektury spełnia pokładane w nim nadzieje – podtrzymuje, otacza, chroni – zarówno z wdziękiem, w sposób ekonomiczny jak i solidnie; kiedy jest to rozwiązanie na tyle skromne, aby nie przyciągać uwagi do trudności, jakie przezwycięża.

W tym kontekście chciałbym odświeżyć moje rozważania na temat wyborów oraz prostoty i dodać trzecią koncepcję – elegancję.

Ludzie zazwyczaj nie pracują z oprogramowaniem ponieważ tego pragną. Używają oprogramowania jako narzędzia do osiągnięcia swoich innych celów. Być może używają czatu, aby wyglądać na bystrych, mając przy tym nadzieję, że osoba z którą czatują zechce spędzić z nimi czas i dzięki temu, w ostatecznym rozrachunku, zwiększą swoje szanse na znalezienie partnera, a zupełnie finalnie, ich samolubne DNA dostanie okazję do replikacji. Być może używają arkusza kalkulacyjnego, aby sprawdzić, czy mogą pozwolić sobie na większe lokum, ostatecznie, randki będą robiły większe wrażenie, zwiększając ich szanse na znalezienia partnera, znowu, z korzyścią dla DNA. Być może pracują nad prezentacją w PowerPoint dla swojego szefa, aby dostać awans, dzięki czemu będą mieli więcej pieniędzy, które będą mogli wydać na zakupienie większego mieszkania, które przyciągnie znajomych, zwiększając szanse na znalezienie partnera, (idea chyba jest już jasna?) aby samolubne DNA mogło się zreplikować. Być może szukają w Internecie recepty na kozi ser, itd., itd., ... DNA.

Jeżeli nie są zawodowymi recenzentami oprogramowania, tak naprawdę nie obchodzi ich oprogramowanie jako takie, a im bardziej to dostrzegają, tym bardziej stają się nerwowi.

Wybory mogą więc być dobre albo złe. Są dobre, kiedy bezpośrednio wspomagają realizację zadania, z jakim przyszło zmierzyć się użytkownikowi. Chcę mieć możliwość wyboru z kim rozmawiam przez czat (tak, w rzeczy samej). Są natomiast złe, kiedy ingerują w cele użytkownika na poziomie replikacji DNA. Co kilka dni jakiś nędzny program, którego nie pamiętam nawet abym kiedykolwiek instalował, atakuje mnie popup'ami pytającymi, czy chcę zupgradować to albo tamto. Nie mogłoby mnie to obchodzić MNIEJ. W tym momencie coś robię. Zostawcie mnie w spokoju! Jestem przekonany, że zespół z Sun Microsystems, który wydał tę sławetną nową wersję wirtualnej maszyny Javy pracował nad tym wydaniem noc i dzień przez długie miesiące, ale pozostałe 5 000 000 000 z nas na planecie naprawdę niewiele to obchodzi. Nawet trudno będzie Ci sobie wyobrazić jak bardzo nie chcę przeznaczyć nawet trzech sekund mojego życia na zastanawianie się, czy instalować nową wersję JVM, czy może nie. Ktoś, gdzieś tam, właśnie uruchamia Gmail, aby powiadomić mnie, iż JVM nie powinna się sama uaktualnić, „bo to coś popsuje”. Taaa, jeśli cała kolektywna wiedza zespołu Javy nie jest w stanie określić, czy aby nie spowoduje to zepsucia czegoś, niby skąd ja mam to wiedzieć?

Jeśli używasz terminu prostota mając na myśli „grację i ekonomię” lub „elegancję” to wspaniale. Świetnym tego przykładem jest różnica między metodą wyszukiwania muzyki na Rhapsody i metodą wyszukiwania muzyki na iTunes. Rhapsody każe Ci decydować, czy chcesz wyszukiwać album, piosenkę, czy artystę. iTunes nie daje Ci żadnego wyboru: po prostu przeszukuje wszystkie pola, co działa tak samo dobrze i jest prostsze. Ekonomia w tym przypadku znaczy tyle co władza użytkownika - i jest to dobra cecha.

Z drugiej strony, jeśli używasz terminu prostota, kiedy mowa o brakach w wydajności, brakach w funkcjonalności, to świetnie. Jeśli chcesz być w biznesie spinaczy do papieru, powodzenia, ale szanse, że Twój produkt rozwiąże moje konkretne problemy zaczynają się kurczyć i Twój udział w rynku również zaczyna się kurczyć.

Data publikacji oryginału: 15 grudnia, 2006

5 komentarze:

batman pisze...

Dawno nie czytałem tak nudnego i nic nie wnoszącego tekstu.
Wygląda na to, że autor miał problem z jakąś aplikacją i wylał swoje żale na świat. Ma do tego pełne prawo, też mi się to czasami zdarza.
Nie widzę jednak powodu, by takie gnioty tłumaczyć.

Konradzik pisze...

Nie wiem czemu terminy 'usability' i 'ergonomia' autor ukrywa, w tym przydługim tekście, pod mianem 'elegancji'? Nie śmieszny i nic nie wnoszący artykuł.

Anonimowy pisze...

Architektura mostu Clifton Suspension wpisuje się w krajobraz Anglii, kraju o bogatych, wielowiekowych tradycjach, także architektonicznych.
Wyrwanie z kontekstu jest objawem braku elegancji.

Anonimowy pisze...

"Rhapsody karze Ci decydować" - _każe_, ała

rafek pisze...

@Anonimowy: Dzięki za znalezienie błędu - poprawione.

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails