Programowanie: kochaj albo rzuć

Oryginalny post: Programming: Love It or Leave It

Autor: Jeff Atwood

W jednym z ostatnich postów na forum Joela, Thinking of Leaving the Industry, pewien programista zastanawia się, czy w świetle dzisiejszej niepewności ekonomicznej kariera w branży tworzenia oprogramowania jest dobrym pomysłem:

Po przeczytaniu tak wielu zniechęcających wypowiedzi ze strony doświadczonych programistów i po nasłuchaniu się na temat outsourcingu i dyskryminacji ze względu na wiek, zastanawiam się, czy nie zrezygnować z pracy w tej branży. Jaki zawód moglibyście polecić, w którym zdolności programistyczne dawałyby mi przewagę?

Joel Spolsky odpowiedział w ten sposób:

Chociaż branża IT nie jest całkowicie odporna na kryzys, to pracy dla programistów nie brakuje. Owszem, jest trochę mniej ofert, ale jednak są (jako dowód zobaczcie moją tablicę ogłoszeń z ofertami pracy). Nie spotkałem do tej pory żadnego dobrego programisty, który byłby bez pracy. W mojej firmie cały czas mam problemy z obsadzeniem wszystkich wakatów.

Nasze płace są znakomite. Nie ma żadnego innego zawodu (poza byciem maklerem na Wall Street), w którym dzieciaki zaraz po szkole dostają $75 000 rocznie, a pensje doświadczonych pracowników, posiadających zaledwie stopień licencjata, często sięgają sześciu cyfr. Nie ma innego takiego zawodu, w którym dzień w dzień dawana jest Ci możliwość wynajdowania, projektowania oraz budowania tego, na czym opierać się będzie przyszłość.

Pomijając okazjonalnych szefów-idiotów oraz miejsca pracy, w których nie pozwolą Ci powiesić sobie na ścianie komiksu z Dilbertem, nie ma innej takiej branży, w której tak dobrze traktuje się pracowników. Jezu, jesteście za bardzo rozpieszczeni. Czy zdajecie sobie sprawę z tego, jak wielu ludzi w Ameryce chodzi do pracy, w której trzeba prosić o pozwolenie na wyjście do toalety?

Przestańcie narzekać. Kariera programisty jest fantastyczna. Większość programistów z przyjemnością kodowałaby, nawet gdyby nie mieli z tego żadnych pieniędzy. Jak wielu ludziom dane jest robić to, co kochają i jednocześnie przy tym zarabiać? 2%? 5%?

Osobiście zgadzam się z tym surowym kazaniem Joela. Zdaje się, że chce on powiedzieć -- ujmując to bardziej poetycko -- coś w tym stylu:

Programowanie: kochaj albo rzuć.

Ameryka: kochaj albo rzuć

Jeśli nie masz na tyle szczęścia, żeby pracować w jednej z topowych firm developerskich, takich jak Google, Microsoft czy Apple, to prawdopodobnie doświadczyłeś już na własnej skórze olbrzymich rozbieżności w umiejętności programowania wśród swoich kolegów-programistów. Idę również o zakład, ze zdarzyło Ci się, pewnie nawet więcej niż raz, zastanawiać, dlaczego niektórzy Twoi współpracownicy tak właściwie to nie potrafią, hmm, programować. Pomimo tego, że wspomina się o tym w opisie ich stanowisk pracy.

W ciągu ostatnich dwudziestu lat pracowałem ze zbyt wieloma programistami, którym nigdy nie powinno było się płacić za bycie programistą. Nie mówię tutaj o zwyczajnych, przeciętnych programistach. Wszyscy jesteśmy ludźmi i zdarza nam się popełniać błędy. Mam raczej na myśli ludzi, których "twórczość" cytowana jest w serwisie Daily WTF. Ludzie, którzy aktywnie przyprawiają zawodowi programisty łatkę, a Ciebie, jako ich współpracownikowi, o nieustanny ból głowy.

Podobnie jak Joel, nie jestem jeszcze skłonny ogłosić nowej bańki dotcomowej, ponieważ nie jest aż tak źle. Chciałbym jednak zauważyć, że poprzednia bańka dotcomowa miała jedną (spośród nielicznych) zaletę -- odsiała ona tych wszystkich ludzi, którzy nie byli prawdziwie zakochani w tworzeniu oprogramowania. Gdy nadzieja na zostanie dotcomowym milionerem w ciągu jednej nocy okazała się złudna, liczba chętnych na studia informatyczne w całym kraju dramatycznie spadła. Jedynymi ludźmi, którzy starali się o pracę jako programiści, zostali prawdziwi szaleńcy i geeki, którzy, no wiesz, naprawdę kochali te klimaty. Typ ludzi, z którymi tak świetnie z początku mi się pracowało. Przynajmniej do czasu, gdy nagle pojawili się karierowicze, poszukiwacze złota, i zaczęli zanieczyszczać nasze miejsca pracy.

Niezależnie od tego, jak bardzo beznadziejna była bańka dotcomowa, ja byłem niezmiernie zadowolony, widząc, jak ci ludzie odchodzą. Zastanawiam się teraz, czy aktualne warunki ekonomiczne nie stanowią akurat dobrej okazji do przeprowadzenia kolejnych porządków.

Nie obrażając nikogo, uważam, że nie każdy powinien być programistą. Jak często zdarza Ci się po cichu mieć nadzieję, że któryś z Twoich współpracowników dozna nagłego objawienia i uzmysłowi sobie, że całe to tworzenie oprogramowania nie jest jednak dla niego? W jaki sposób dać komuś do zrozumienia, że praca, którą wykonują, do niczego się nie nadaje, oraz że nigdy nie będą dobrzy w tym, co teraz robią -- do tego stopnia, że powinni po prostu zrezygnować i spróbować swoich sił w innym zawodzie? Ja chciałem to zrobić wiele razy, ale jakoś nie miałem odwagi.

Joel stwierdził, że dobrzy programiści tak bardzo kochają kodować, że robiliby to nawet za darmo. Według mnie to lekka przesada, ale faktem jest, że najlepsi programiści jakich znam, przez całe swe życie pełni byli pasji w tym, co robią. Lekkie ekonomiczne tąpnięcia nie są w stanie ich od tego odwieść. Nie ma takiej opcji.

Tak więc, jeśli programiście kiedykolwiek chociaż przez myśl przejdzie, żeby wycofać się z branży -- to prawdopodobnie powinien to zrobić. Nie nakłaniam oczywiście nikogo do obrażania innych, ale uważam, że jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości odnośnie swojego wyboru kariery jako programisty, to powinno się go zachęcać do rozważenia alternatyw -- w ten sposób zwolni się miejsce dla kogoś, kto bezwarunkowo uwielbia kodować.

Z drugiej strony, możliwe, że nie jestem odpowiednią osobą do wypowiadania się w tej kwestii. Ostatnią Wigilię spędziłem konfigurując serwery. W tej chwili jestem na urlopie, siedzę w pokoju hotelowym w Santa Barbara, i wiecie, co robiłem do samego rana przez ostatnie dwie noce? Siedziałem nad kodem Stack Overflow, by go ulepszyć. Aha, i jeszcze pisałem tego posta.

Tak, zdaje się, że mogę być odrobinę stronniczy.

9 komentarze:

Piotrek Kołodziejczyk pisze...

$75 000 rocznie?? czyli $6 250 miesięcznie czyli ok 20 000zł ?? Taa, akurat

Immortal pisze...

@Piotrek: http://www.payscale.com/research/US/Job=Software_Engineer_%2F_Developer_%2F_Programmer/Salary

Henryk VIII pisze...

O tym samym traktuje książka: Moja Praca Emigruje do Indii... nie będę reklamował żadnego dostawcy książek - sprawdźcie na google.
Szczerze polecam :)

Immortal pisze...

Henryk VIII - akurat wczoraj przyszła mi druga edycja tej książki. Tytuł zmienił się na The Passionate Programmer. Zapowiada się interesująca lektura :]

gdulus pisze...

W pewnym sensie zgadzam się z tobą. Wracam z pracy, i siadam do komputera (po zrobieniu paru okrążeń na bierzni). Siedze nad rssami i śledze nowe języki, frameworki, rozwiązania. Jednak czasami, gdy po raz 10 robię to samo, pasja gdzieś ucieka i pozostaje czyste rzemiosło które potrafi być nurzące.

Mimo, że klika razy miałem myśli "zacznij wypasać owce w górach" raczej tego nie zrobie. Nie dlatego, że boje sie to zrobić, ale dlatego, że jest to "romantyzm pocztówkowy".

Pomimo sytacji gdy współczynik wtf/min wzrasta do niebezpiecznego poziomu, gdy zastanawiasz sie dlaczego coś nie działa, chociaż powinno, pomimo tego wszystkiego jest to moja pasja, która jednak została w pewien sposób wyszarzona przez codzienność pracy dewelopera

binary pisze...

kazdy z IT ktory narzeka powinien popracowac miesiac fizycznie przy tasmie albo wsrod handlowcow ktorzy kazdemu kretynowi jaki chce kupic produkt musza lizac tylek na blysk.
Polecam takie doswiadczenia ;)

Bycie programista jest zaje...

Co do znużenia to przeciez mozna w chacie robic swoje wlasne ambitne projekty.

Imho oprocz podejscia szefa, wazna jest tez atmosfera wsrod pracownikow.Poziomy umiejetnosci zawsze sa inne ale jesli jest dobra atmosfera to nikt nie boi sie do tego przyznac i uczyc sie od kolegow.

Polecam jeszcze raz eksperyment z fizolstwem :) Ja kiedys w wakacje przez tydzien wstawalem o 5 rano, jechalem do zakladu i wylewalem krawezniki i plyty betonowe. Gdy po 5 dniach odchodzilem z 100zl w kieszeni i zdartymi opuszkami (mimo ze pracuje sie w rekawiczkach) to myslalem sobie: "curva, programowanie jest zajeb...".

I mowie to do dzisiaj ;)

brtk pisze...

binary prawde pisze:)
ja miewam cyklicznie myśli, że tak naprawde to chciałbym być stolarzem, budowlańcem, drwalem itd.. I zazwyczaj wtedy też trafia mi sie mały remont pokoju, wielkie porządki na działce, przeprowadzka itd.. no i po tygodniu zapieprzania chwale dzień kiedy wybrałem programowanie jako sposób na zbieranie kasiory:)

Anonimowy pisze...

Potrafie zrobić wszystko.
Jednak nigdzie nie płacą tak dobrze i nie można się tyle obijać co w branży IT.

Co z tego że nie umiesz/nie lubisz kodować ?
Kilka lat się poświęcisz, zostaniesz teamleaderem, lub jakimś menadżerem, zarabiasz jeszcze lepszą kasę i możesz się jeszcze więcej obijać :D

W żadnej innej branży nie jest tak dobrze.

Anonimowy pisze...

Zgadzam się z autorem powyższego artykułu że programista powinien mieć pasje w tym co robi, bo trzeba ją mieć by ślęczeć jeszcze po pracy przed monitorem i pogłębiać ciągle zmieniającą się wiedzę, doskonalić aktualne znajomości i w ogóle nadążać za wszystkim... ja taki nie jestem, przyznaje się, wole spędzać wolny czas w bardziej szary i przeciętny sposób, ale nieistotne.

Chciałem jednak skomentować ostatnie posty, otóż obijać się można w każdej biurowej robocie, że nie wspomne o urzędowej, to normalne, ja akurat nie mam takiej możliwości, bo mam sporo pracy i nawet nie mam czasu być na bierząco z wiedzą. Poza tym nie rozumiem co jest złego w pracy fizycznej? jeśli oczywiście nieznaczny ruch powoduje u kogoś wielkie zmęczenie i potężne zakwasy, to owszem, lepiej zostać przed monitorem ;) prawdę powiedziawszy to niekiedy czuję się bardziej wypruty i zmęczony psychicznie po całym dniu intensywnego kodowania, niż jak mi się wydaje czułbym się fizycznie sponiewierany po całym dniu rżnięcia drewna :)

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails