Meta to morderstwo

Oryginalny post: Meta Is Murder

Autor: Jeff Atwood

Czy znasz pojęcie "meta"? Przenika ono wiele pojęć w programowaniu, od metadanych po tag <meta>. Ale ponieważ jesteśmy na blogu, wykorzystajmy blog do wyjaśnienia, co oznacza meta. Jeśli czytasz mój blog od dłuższego czasu, zapewne słyszałeś, jak wygłaszam tyrady na temat blogowania o blogowaniu, czyli meta-blogowaniu. Tak jak powiedziałem w Trzynastu Banałach Blogowania:

Uważam meta-blogowanie -- blogowanie o blogowaniu -- za niesamowicie nudne. Powiedziałem tak w ostatnim wywiadzie na stronie, która jest całkowicie poświęcona blogowaniu (stąd tytuł, Daily Blog Tips). Nie starałem się ani nikogo obrażać ani szokować; byłem po prostu szczery. Strony, które nie zawierają niczego więcej poza wskazówkami odnośnie tego, jak efektywniej blogować, nudzą mnie do łez.

Jeśli przyjąć założenie, że większość Twoich czytelników nie prowadzi bloga, to jest wysoce prawdopodobne, iż nie będą oni w żaden sposób zainteresowani, rozbawieni czy poinformowani, przeglądając nieustanny strumień wpisów o sztuce blogowania. Nawet jeśli są one pełne ekstra blogowych dobroci.

Meta-blogowanie jest jak masturbacja. Każdy to robi i nie ma w tym nic złego. Ale pisarze, którzy regularnie eksplorują inne tematy, będą zdrowsi, szczęśliwsi, a w końcu bardziej interesujący - niezależnie od publiczności.

Potrójny meta-alarm! Powyższy post to byłem ja blogujący o blogowaniu o blogowaniu. Widzisz? Bolesne. Mówiłem Ci.

Ogólnie rzecz biorąc, nie jestem fanem meta. Jest to kuszące w sposób subtelny, ale jednocześnie bardzo niebezpieczny. O wiele łatwiej jest rozmyślać i pisać o procesie, powiedzmy.. blogowania, niż wymyślać, badać i pisać o interesującym nowym temacie na swoim blogu. Meta-praca staje się odruchem, nawykiem, aż w końcu zastępcą prawdziwej, produktywnej pracy. To jest coś, na co każdy powinien uważać, niezależnie od ścieżki życia czy kariery, jaką obrał. W związku z tym wpadłem na krótkie, energiczne i chwytliwe wyrażenie, by pomóc ludziom w przypominaniu sobie czy też ich współpracownikom, jak toksyczne może to być - meta to morderstwo.

Tak, dobrze to przeczytałeś. Morderstwo. Tak uważam. Jeśli wystarczająca ilość produktywnej pracy zostanie pochłonięta przez meta-pracę, wtedy zginą ludzie. Albo przynajmniej społeczność.

W naszym ostatnim podkaście Joel Spolsky dał doskonały przykład tego, jak meta-dyskusja potrafi zabić społeczność:

Powiedzmy, że zostałeś podkasterem i z tego powodu stajesz się coraz bardziej zainteresowany sprzętem do podkastingu. Zamierzasz kupić jakieś miskery, chciałbyś wiedzieć, jakiego rodzaju słuchawek użyć, jakich mikrofonów, kiedy powinieneś zrobić kowersję A/D itp.

Tak więc znajdujesz jakąś super stronę o sprzęcie do podkastingu. Wchodzisz tam i pierwszy temat rozmowy, jaki widzisz, jest o tym, kto ma zostać wybrany na przewodniczącego strony o podkastingu. Natomiast druga rozmowa jest o tym, czy wybory, które odbyły się w zeszłym roku, były zgodne z ogólnie przyjętymi zasadami, czy też może były trochę podejrzane. Jedyne co widzisz, to całe mnóstwo ludzi kłócących się o to. Chwilę później znajdujesz dyskusję o tym, czy wszyscy ludzie z Południowej Ameryki, którzy dołączyli do społeczności oraz którzy nie mówią za dobrze po angielsku, powinni mieć pełne prawa, czy może powinni mieć prawa tylko-do-odczytu przez pierwsze sześć miesięcy.

To wszystko co możesz tam znaleźć, a Ty chcesz porozmawiać o mikserach i mikrofonach. Właśnie dlatego wszedłeś na tę stronę!

Ale oni są znudzeni ciągłymi rozmowami o mikserach i mikrofonach -- oni przerabiali już niekończące się rozmowy na temat miskerów i mikrofonów. Każdy z nich posiada już perfekcyjny sprzęt. No może poza jednym drobiazgiem, czy powinno się używać tych Monster Cables, o które wszyscy wciąż się spierają.

Tak więc jedyne o czym oni rozmawiają na tej tak zwanej stronie o "sprzęcie do podkastingu", jest właśnie ta strona o sprzęcie do podkastingu.

Meta-dyskusja, jeśli jej nie będziesz kontrolował, udusi pokaźną część normalnego, naturalnego wzrostu zdrowej społeczności. Jak chwasty szalejące w ogrodzie.

Niebezpieczeństwo ze strony meta jest znane od lat. W zeszłym roku mieliśmy Josha Millarda, moderatora z MetaFilter, jako gościa w naszym podkaście. Opisał on, jak szybko MetaFilter uświadomiło sobie, że niekotrolowana meta-dyskusja może zniszczyć społeczność:

Millard: Matt stworzył MetaTalk jakieś 8 miesięcy po tym, jak wystartował z MetaFilter, gdzieś na początku 2000 roku, ponieważ ludzie zaczęli rozmawiać o MetaFilter na głównej stronie. Jest to często spotykane i całkiem naturalne. Ludzie pisali, "hej, o co tu chodzi", "hej, patrz na ten wpis", "hej, ten koleś to palant". Tak więc stworzył MetaTalk i przekierował wszystkie meta-komentarze do tej części serwisu. Można było skasować posta i powiedzieć, "hej, zabierz się z tym tam". Jeśli ludzie chcieli odbyć dłuższą kłótnię, która zaburzyłaby oryginalny wątek, mogli zrobić to właśnie tam.

Wielu ludzi cytuje MetaTalk jako powód, dla którego MetaFilter działa. Jeśli zapytasz kogokolwiek z serwisu, odpowie Ci, że MetaTalk jest kluczowy dla sukcesu serwisu, ponieważ jest czymś w rodzaju zaworu bezpieczeństwa. Strony dyskusji na Wikipedii pełnią podobną rolę. Za pierwszym razem, gdy je zobaczyłem, poczułem się tak samo jak Ty -- dla zwykłego użytkownika nie jest łatwe zrozumienie tego, co się tam dzieje. Ale stali bywalcy, którzy chcą dać coś od siebie dla dobra serwisu i jego społeczności, użytkownicy, którzy pragną, by ktoś ich w danym serwisie dostrzegł, mają to bezpieczne miejsce, w którym możesz pozwolić im robić, co chcą, bez szkody dla głównej funkcjonalności serwisu. W ten sposób unikasz bałaganu na głównej stronie.

Na MetaTalk przesiaduje wielu stałych bywalców. Okazuje się, że istnieje spora korelacja między użytkownikami, którzy stanowią rdzeń społeczności MetaFilter, a tymi, którzy angażują się w dyskusje na temat samego serwisu - jego funkcjonalności, polityki itp.

Atwood: Racja. Doskonale to rozumiem. To jest jeden z problemów projektowania oprogramowania społecznościowego -- nie rozumiesz tego naprawdę, dopóki tego nie przeżyjesz. Przez dłuższy czas nie mogłem zrozumieć ludzi, dlaczego nie przestrzegają oni zasady, że nie dyskutujemy o sprawach meta w danym serwisie. Całkowicie to teraz rozumiem.

Ostatecznie poradziliśmy sobie z naszym problemem meta na StackOverflow. Ok, zostałem zmuszony do zrobienia tego, co powinienem był zrobić parę miesięcy temu, mimo że wzbraniałem się przed tym rękami i nogami.

Tak czy owak zmierzam do tego, że meta jest nie tylko problemem oprogramowania społecznościowego. Meta jest problemem społecznościowym, koniec kropka. Takie rozumowanie można przeprowadzić w każdej dziedzinie Twojego życia.

Programiści znani są ze swojej samoświadomości i odpowiednia ilość meta jest zdrowa. Zalicza się to do ostrzenia piły -- bycia świadomym tego, co się robi i jak można to ulepszyć. Zadziwiające jest to, jak szybko może się to przekształcić w podporę, coś jak metadon na doprowadzanie roboty do końca (Getting Things Donetm).

Tak więc owszem, używaj meta, jeśli ma to sens. Ale bądź świadom, ile czasu spędzasz nad meta. Zastanów się również nad takim pytaniem: co jest motorem postępu na świecie? Poprzez siedzenie i debatowanie nad tym, jak rzeczy są robione, ad nauseam? Czy poprzez, no wiesz.. robienie tych rzeczy?

Alokuj swój czas odpowiednio.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails